Simon Grey, dyrektor generalny na Europę, Genesus Inc.

Siedząc na bombie zegarowej!

Obecnie w całej Europie ceny trzody chlewnej pozostają wysokie, a hodowcy trzody chlewnej zarabiają pieniądze, podobnie jak przetwórcy. Wszyscy są szczęśliwi!!! Jesteśmy w dobrej części cyklu świń!!!

Dokonuje się nawet inwestycji w gospodarstwach, ale głównie w celu dostosowania się do nowego prawodawstwa dotyczącego klatek zapobiegających ciąży, kojców zapobiegających porodowi, podłóg zapobiegających w pełni rusztom, większej przestrzeni dla świń w odchowalniach i tuczarniach itp.). Rzeczywistość tej inwestycji jest taka, że ​​po prostu zwiększa koszty, a nie zwiększa produkcji ani jakości produktu końcowego. Zasadniczo po prostu zmniejsza to zyski i sprawia, że ​​biznes trzody chlewnej jest mniej zrównoważony! Oczywiście są części naszej branży, które to uwielbiają.

Każdy, kto sprzedaje sprzęt, budynki lub programy akredytacji, uwielbia tego typu przepisy. Dla tych firm oznacza to, że rolnicy muszą wydawać pieniądze na swoje produkty. W zeszłym tygodniu byłem na British Pig Fair. Wiele stoisk handlowych sprzedaje rzeczy, które mają zastąpić coś, co rządy Wielkiej Brytanii i UE zakazały lub są w trakcie wprowadzania zakazu lub mówią o zakazie w przyszłości! ! Innymi słowy, produkty zastępujące produkty, które działały…

Wracając do bomby zegarowej. Z definicji bomba zegarowa wybuchnie w pewnym momencie w przyszłości. Co wiemy o przyszłości. Jako ludzie powiedzielibyśmy, że jedyną gwarancją przyszłości są podatki i śmierć! To oczywiście prawda. Jako hodowcy trzody chlewnej wiemy jednak coś innego! Wiemy, że istnieje cykl świń. Wiemy, że gdy cena będzie niska, będzie lepiej (to właśnie przekonuje nas do kontynuowania produkcji trzody chlewnej ze stratą w dolnej części cyklu świń). Wiemy też, że jest odwrotnie. Wiemy, że w przyszłości ceny trzody chlewnej spadną do poziomu, podczas gdy branża będzie tracić pieniądze. Wiemy, że to nadchodzi; robimy coś z tym?? Lubię to nazywać „Zarządzaniem lemingami”. Akceptujemy, że spadniemy z klifu, ponieważ jesteśmy lemingami i to właśnie robimy!

Jest coś jeszcze, co wiemy o produkcji trzody chlewnej. Od podjęcia decyzji o produkcji świni do sprzedaży (wybór nowej loszki lub wyhodowanie lochy) mija absolutne minimum 9 miesięcy, zanim świnia zostanie sprzedana, a w większości przypadków od 10 do 11 miesięcy. Oznacza to, że jako hodowcy trzody chlewnej nie możemy po prostu odkręcać i zakręcać kranu, aby kontrolować bieżącą podaż i popyt, a tym samym rentowność. Przede wszystkim istnieje powód, dla którego istnieje cykl świń.

Jeśli więc wiemy, że nie możemy utrzymać rentowności poprzez zarządzanie podażą i popytem, ​​jakie inne rzeczy możemy zrobić? Standardową odpowiedzią i praktyką w tym przypadku zawsze było obniżanie kosztów poprzez zwiększanie wydajności. Jako branża odnieśliśmy sukces w tym zakresie. Na przykład w Wielkiej Brytanii w ciągu ostatnich 25 lat udało nam się utrzymać ten sam poziom produkcji (w kg sprzedanych), podczas gdy stado macior zmniejszyło się z około 900,000 325,000 macior do 25 58 macior. Prawie niewiarygodna poprawa w ciągu 67 lat (oczywiście widoczna w wielu rozwiniętych krajach). Niestety, w międzyczasie populacja wzrosła z XNUMX milionów do XNUMX milionów, co oznacza więcej importowanej wieprzowiny!

Problem polegający na obniżaniu kosztów poprzez zwiększanie wydajności nie powiódł się, jeśli chodzi o zatrzymanie cyklu trzody chlewnej i powstrzymanie rolników przed bankructwem na końcu każdego cyklu trzody chlewnej… Liczba hodowców trzody chlewnej spada z roku na rok w całej Europie.

Nasi politycy i wielu sprzedawców detalicznych uważają, że odpowiedzią jest ustawodawstwo dotyczące dobrostanu zwierząt, ponieważ ogólna populacja chce, aby świnie trzymane były w lepszych warunkach (co jest postrzeganiem, a nie rzeczywistością). Wszędzie tak zrobiono, a jako przykład podam Wielką Brytanię, ponieważ było to jedno z pierwszych hrabstw, które wprowadziło zakaz stosowania stanowisk ciążowych, a od 2000 r. spożycie wieprzowiny na mieszkańca spadło o około 15% (wołowina o 11%, a jagnięcina o 42%). W tym samym okresie spożycie kurczaków wzrosło o 30%. Poprawa postrzeganego dobrostanu zwierząt nie powiodła się pod względem zwiększenia spożycia wieprzowiny.

Nie możemy zatem wystarczająco szybko kontrolować podaży i popytu, aby utrzymać rentowność. Wyścig wydajnościowy nie powstrzymał cyklu świń i bankructw, zmiana w zakresie dobrostanu zwierząt nie zwiększyła konsumpcji, ale zwiększyła koszty. Czy możemy coś zrobić, aby zmienić przyszłość?

Poprawić jakość (cokolwiek to oznacza)? Stworzyć bardziej pożądany produkt, za który ludzie zapłacą więcej? Czy istnieje żywność lub produkt konsumencki, w którym produkt najniższej jakości kosztuje dokładnie tyle samo, co produkt najwyższej jakości?

Może, jak sądzi większość w branży, nie ma czegoś takiego jak wieprzowina lepszej jakości, a nawet gdyby była, to nie da się jej sprzedać drożej… Chyba mamy 2 wyjścia, spróbować albo po prostu usiąść i poczekać, aż bomba zegarowa wybuchnie!! Wygląda na to, że nie mamy nic do stracenia, próbując?

Udostępnij to...
Podziel się na LinkedIn
LinkedIn
Udostępnij na Facebooku
Facebook
Tweetnij o tym na Twitterze
Twitter

Kategorie: ,

Ten wpis został napisany przez Genesusa